6.30… motywem Nino Roty z Ojca Chrzestnego mój iphone wyrywa mnie ze snu. W głowie szumi mi jeszcze mocne sycylijskie wino, które towarzyszyło mi podczas wczorajszego edycyjnego wieczoru. Tą niewielką niedogodność wynagradza jednak satysfakcja z tych kilku fotografii, które udało mi się zrobić od soboty. Moje fotograficzne „story” zaczyna nabierać kształtów. Rozmarzyłem się na chwilę, lecz ciszę zagłusza szum rozbijających się fal o przybrzeżne skały, tuż poniżej mojego okna. Chwilami mam wrażenie, że woda wdziera się do środka, otwieram szeroko okiennice by zaczerpnąć morskiego powietrza. Do pokoju wpadają pierwsze promienie słońca. Niedaleko, na horyzoncie, poranne światło kładzie długie cienie na rybackich kutrach łowiących morskie przysmaki.

Pakuję szybko torbę, biorę aparat, swojego „iksa” i 35-tkę. Ze stołu, na którym leżą udostępnione przez Fuji fotograficzne skarby, zabieram jeszcze szeroką 16-tkę o świetle 1.4. Dziś zaplanowałem fotografować wąskie, zacienione uliczki Cefalu i pewien jestem, że 16 mm z jej oszałamiającą jasnością f1.4 sprawdzi się  doskonale.

Wychodzę, nie jestem ostatni, choć niektórzy są „w mieście” już od samego wschodu. Mijam warzywniak, gdzie uśmiechnięta Francesca układa pachnące mandarynki i tuż za rogiem, wchodzę do małej, sycylijskiej kawiarni. Nim jeszcze wykrztusiłem słowo, słyszę głośne buongiorno !

Buongiorno odpowiadam z uśmiechem i zamawiam ulubione espresso z odrobiną mleka. Caffe espresso macchiato per favore, nieśmiało próbuję udawać Włocha :).

W odpowiedzi słyszę prego i niemal natychmiast barman stawia przede mną filiżankę mocnej espresso. Zapach kawy miesza się z poranną bryzą i aromatem cygar. Ach ta Sycylia, myślę w duchu rozradowany !

Sięgam po filiżankę, biorę pierwszy łyk i kątem oka zauważam, że przez okno, tuż przy barze, wpada nieśmiało poranne słońce, odbite od szyb stojącego niedaleko, kremowego fiata 500. Bez chwili wahania ustawiam iso na 800, a przysłonę na f2.0, wszak niewielka głębia ostrości to podstawa. Podnoszę aparat do oka, wyostrzam ręcznie i w tym momencie, jak na żądanie, do kawiarni wchodzi czarująca Włoszka z długimi, z gęstymi włosami spiętymi czerwoną kokardą. Jakby tego było mało, z gracją pochyla się na barem, jej włosy cudownie falują, a ja słyszę tylko jej ciche „ciao Mauricio”. Na moment słońce rozświetla jej twarz wypełniona urodą. Klikam raz, potem drugi i trzeci. Migawka pracuje bezgłośnie, a moja „bella” po chwili obraca się i siada przy pustym stoliku. Jej włosy połyskują jeszcze, a ja zadowolony robię ostatni łyk, po czym żegnam się „buona giornata”, konstatując po cichu, jakiż to miałem udany początek dnia …

Jestem w Cefalu, na Sycylii, dziś jest wtorek, trzeci dzień naszych warsztatów Open Your Eyes …

Zapraszam na warsztaty fotograficzne Street Photo na Sycylię.

7 dni fotograficznej przygody, 16-23 października 2016.

Paweł Kosicki